Czy to nowy rekord polski szczupaka?
Afera szczupakowa z Soliny: rekord 133 cm okazał się mistyfikacją. Sobierajski przyznał się do kłamstwa
Miał być pierwszy od 56 lat nowy rekord Polski szczupaka — 133 cm z Jeziora Solińskiego. Skończyło się jedną z najgłośniejszych afer w historii polskiego wędkarstwa. Po dwóch tygodniach internetowego śledztwa Wojciech Sobierajski przyznał się publicznie do podania nieprawdziwych informacji i przeprosił. Środowisko wykazało, że ta sama ryba była fotografowana rok wcześniej na Żarnowcu, 800 km od Soliny, sponsorzy zerwali współpracę, a sprawą ma zająć się policja. Zebraliśmy całą oś czasu, fakty, reakcję PZW i to, czego ta historia uczy nas o wędkarstwie w erze influencerów i sonarów forward-facing.
Najważniejsze fakty
- Czego dotyczy: rzekomy rekord Polski szczupaka — okazał się oszustwem
- Główne postacie: Wojciech Sobierajski (freakfighter, influencer) i jego ojciec Piotr
- Ogłoszenie „rekordu”: 3 maja 2026 r. — szczupak rzekomo 133 cm z Soliny
- Demaskacja: wędkarze rozpoznali tę samą rybę z Żarnowca (sprzed roku)
- Przyznanie się: 20 maja 2026 r. — publiczne przeprosiny w mediach społecznościowych
- Stanowisko PZW: rekord Polski nie został pobity
- Konsekwencje: zerwane umowy sponsorskie (m.in. Favorite Fishing), zapowiedź kontroli policji
- Od „rekordu” do afery — co dokładnie się wydarzyło?
- Jak wędkarze zdemaskowali oszustwo?
- Przyznanie się i przeprosiny Sobierajskiego
- 56 lat rekordu Polawczyka — dlaczego był nie do ruszenia?
- Sonar Mega Live 2 — wątek, który i tak rozgrzał dyskusję
- Sponsorzy, PZW i policja — konsekwencje afery
- Solina to wciąż realne łowisko szczupakowe
- FAQ — najczęstsze pytania o aferę szczupakową
1. Od „rekordu” do afery — co dokładnie się wydarzyło?
W niedzielę 3 maja 2026 roku, tuż po otwarciu sezonu na drapieżniki, w polskim wędkarstwie wydarzyło się coś, co przez chwilę wyglądało na historyczny moment. Wojciech Sobierajski — influencer i freakfighter znany z bicia ekstremalnych rekordów — ogłosił w mediach społecznościowych, że jego ojciec Piotr wyciągnął na Jeziorze Solińskim szczupaka o długości 133 centymetrów. To miałby być wynik o 3 cm dłuższy od legendarnej ryby Mariana Polawczyka z 1970 roku i pierwszy nowy rekord Polski w długości szczupaka od 56 lat.
Zdjęcie gigantycznej ryby błyskawicznie obiegło polski internet. Pisały o nim największe portale informacyjne i sportowe, a temat — jak to przy „rekordach” Sobierajskiego — szybko wyszedł daleko poza środowisko wędkarskie. Problem w tym, że im dłużej wędkarze patrzyli na to zdjęcie, tym więcej dostrzegali nieścisłości. A finał okazał się odwrotnością ogłoszonego triumfu.
Dziś, po blisko trzech tygodniach, sprawa jest jednoznaczna: nie było żadnego rekordu. Sam Sobierajski przyznał się do podania nieprawdziwych informacji, zdjęcia zniknęły z jego profili, sponsorzy się wycofali, a środowisko mówi wprost o mistyfikacji. To historia nie o szczupaku życia, lecz o tym, jak szybko społeczność wędkarska potrafi zweryfikować fałszywy przekaz.
Rekord Polski szczupaka nie został pobity.
— Jacek Kolendowicz, redaktor naczelny „Wiadomości Wędkarskich”, odpowiedzialny za weryfikację rekordowych połowów2. Jak wędkarze zdemaskowali oszustwo?
To być może najciekawszy wątek całej afery — bo pokazuje, że nawet doskonale rozpędzony viral nie obroni się przed wiedzą setek doświadczonych wędkarzy. Detektywistyczna praca środowiska poszła w kilku kierunkach jednocześnie.
Umaszczenie ryby — „odcisk palca” szczupaka
Kluczowy dowód jest piękny w swojej prostocie. Wzór plam na bokach szczupaka jest indywidualny dla każdego osobnika — działa jak odcisk palca u człowieka. Wędkarze porównali zdjęcie „rekordu” z Soliny z wcześniejszymi fotografiami publikowanymi w sieci i trafili na bliźniaczo podobny okaz. Według ustaleń środowiska identyczna ryba została rok wcześniej złowiona na Jeziorze Żarnowieckim na Kaszubach — przez zupełnie inną osobę i w akwenie oddalonym od Soliny o jakieś 800 kilometrów.
A szczupak, w przeciwieństwie do węgorza czy łososia, nie jest rybą wędrowną. Ta sama ryba w dwóch zbiornikach po przeciwnych krańcach Polski to biologiczna niemożliwość — chyba że zdjęcie po prostu pochodzi z innego miejsca i czasu niż deklarowano.
Brak oryginałów i metadanych
Drugą czerwoną flagą był brak surowych materiałów. Osoby zajmujące się weryfikacją rekordów zwracały uwagę, że zabrakło oryginalnych zdjęć z metadanymi (EXIF), które pozwoliłyby ustalić datę, godzinę i miejsce wykonania fotografii. W epoce, w której każde zdjęcie da się przerobić, brak weryfikowalnego oryginału praktycznie przekreśla szanse na uznanie rekordu.
Pora i okres połowu
Pojawiły się też doniesienia o złamaniu przepisów. Według medialnych ustaleń pierwotny połów miał się odbyć w nocy i przed sezonem (w okresie ochronnym szczupaka), a na Żarnowcu obowiązuje zakaz nocnego wędkowania z łodzi. Gdyby ryba rzeczywiście pochodziła z Soliny i z maja, problemu by nie było — paradoksalnie więc sama konieczność „przeniesienia” połowu na 3 maja zdradzała, że pierwotne okoliczności były inne.
3. Przyznanie się i przeprosiny Sobierajskiego
Przez pierwsze dni Wojciech Sobierajski nie odnosił się publicznie do narastających zarzutów. Dyskusja jednak nie cichła — wręcz przeciwnie, sprawa zaczęła żyć własnym życiem. W sieci zaroiło się od memów, przeróbek i zdjęć z „doklejoną” rybą, a temat trafił na czołówki serwisów również spoza branży wędkarskiej.
20 maja 2026 roku influencer opublikował krótkie oświadczenie. Przyznał w nim, że podał nieprawdziwe informacje w sprawie rekordowego szczupaka, przeprosił wszystkich, których zawiódł, i zapowiedział, że w ramach zadośćuczynienia przeprowadzi akcję sprzątania brzegów Jeziora Żarnowieckiego — czyli, co nie umknęło uwadze internautów, akurat tego akwenu, z którym łączono pochodzenie ryby. Wpis zakończył swoim znakiem rozpoznawczym: „Tylko zwycięstwo!”.
Forma przeprosin sama w sobie wywołała mieszane reakcje. Część odbiorców doceniła szybkie przyznanie się do winy — w świecie influencerów to rzadkość. Inni zwrócili uwagę, że pod oświadczeniem wyłączono komentarze, a sam ton („Tylko zwycięstwo!”) trudno pogodzić z powagą sytuacji. Niezależnie od ocen, jedno jest jasne: autor „rekordu” sam potwierdził, że rekordu nie było.
4. 56 lat rekordu Polawczyka — dlaczego był nie do ruszenia?
Żeby zrozumieć, dlaczego rzekome 133 cm wzbudziło tak wielkie emocje, trzeba cofnąć się do października 1970 roku. Marian Polawczyk wyciągnął wówczas szczupaka o wadze 20,80 kg i długości 130 cm. Wynik trafił do oficjalnych statystyk Polskiego Związku Wędkarskiego i utrzymuje się — bez ruchu — do dziś. To jeden z najstarszych nieprzerwanie obowiązujących rekordów w polskim wędkarstwie. Dla porównania: w tym samym czasie rekordy karpia, suma, sandacza czy okonia padały wielokrotnie.
Z wieloletniego doświadczenia ze spinningiem na zaporach mogę powiedzieć jedno: szczupak powyżej 120 cm to już ryba absolutnie wyjątkowa. Egzemplarz przekraczający 130 cm jest w polskich wodach biologicznym ewenementem — to zawsze samica w wieku co najmniej 18–25 lat, która przez całe życie unikała haczyków, sieci i kłusowników. Właśnie dlatego do każdego zgłoszenia „nowego rekordu” środowisko podchodzi z najwyższą ostrożnością.
Próby pobicia rekordu i głośne kontrowersje — kronika
| Rok | Łowca / okoliczności | Deklarowany wynik | Status |
|---|---|---|---|
| 1970 | Marian Polawczyk | 130 cm / 20,80 kg | Oficjalny rekord Polski PZW (obowiązuje do dziś) |
| 1976 | Wacław Biagan | 128 cm / 24,10 kg | Nieuznany przez PZW (kwestie proceduralne) |
| 2023 (listopad) | Połów spod Nowego Miasta Lubawskiego | 130 cm / brak ważenia | Wyrównanie długości — bez wagi, bez uznania |
| 2026 (maj) | Wojciech i Piotr Sobierajscy (rzekomo Solina) | 133 cm / waga niepodana | Mistyfikacja — autor przyznał się do kłamstwa |
Dlaczego rekord Polawczyka utrzymuje się tak długo? Składa się na to kilka czynników: silna presja wędkarska na duże osobniki w latach 80. i 90., kłusownictwo siecią w okresie tarła, spadek populacji ryb karpiowatych stanowiących bazę pokarmową oraz eutrofizacja jezior. Paradoksalnie dopiero upowszechnienie zasady „złów i wypuść” oraz wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych (np. 90 cm dla szczupaka w wielu okręgach PZW) zaczęło po 2010 roku odbudowywać populację samic-matek.
5. Sonar Mega Live 2 — wątek, który i tak rozgrzał dyskusję
Choć ostatecznie okazało się, że problemem był nie sprzęt, lecz prawdziwość samego połowu, afera przy okazji odświeżyła dyskusję, która i tak dojrzewała w polskim środowisku. W pierwotnych komunikatach jako część zestawu wymieniano sonar forward-facing (FFS) — Humminbird MEGA Live 2. To technologia, która w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła światowe wędkarstwo z łodzi bardziej niż jakiekolwiek wcześniejsze urządzenie elektroniczne.
Jak działa forward-facing sonar?
W przeciwieństwie do klasycznych echosond (pokazujących „echo” spod łodzi), sonar forward-facing wysyła wiązkę ultradźwiękową poziomo, przed łódź, na dystans 30–60 metrów. Na ekranie wędkarz widzi w czasie rzeczywistym każdą rybę większą niż 15–20 cm, głębokość jej zalegania, a co najważniejsze — własną przynętę. Można obserwować, jak guma przechodzi obok ryby, jak ryba reaguje, kiedy podpływa, a kiedy odpływa.
To właśnie ta „przezroczystość” wody budzi spór etyczny — niezależnie od afery Sobierajskich.
Argumenty „za” FFS
- Zwiększa skuteczność selektywną — łowimy konkretne ryby, nie przypadkowe
- Pozwala szybciej rozpoznać produktywne miejsca — krótsza presja na łowisku
- Nie zwalnia z umiejętności prezentacji przynęty i zacięcia
- Powszechnie akceptowany w światowych zawodach (FLW, Bassmaster)
- To kolejny etap postępu — jak kiedyś plecionka czy GPS
Argumenty „przeciw” FFS
- Łowienie sprowadza się do „podtykania” gumy pod paszczę ryby
- Eliminuje rolę „nosa do ryb” i wieloletniej znajomości łowiska
- Bariera finansowa (25–40 tys. zł za zestaw) wyklucza większość wędkarzy
- Ryzyko nadmiernej presji na duże drapieżniki
- Ryba ma mniejszą szansę „uniknięcia” spotkania z przynętą
6. Sponsorzy, PZW i policja — konsekwencje afery
Skutki mistyfikacji okazały się dla Sobierajskich realne i dotkliwe. Sprawa przestała być wewnętrzną dyskusją wędkarzy, a stała się głośnym tematem ogólnopolskim — z konkretnymi konsekwencjami biznesowymi i prawnymi.
-
Zerwane umowy sponsorskie Firma Favorite Fishing Polska poinformowała o natychmiastowym zakończeniu współpracy ambasadorskiej z Wojciechem Sobierajskim. Dystrybutor marek Humminbird i Minn Kota podkreślił z kolei, że nie prowadzi obecnie żadnej płatnej współpracy z influencerem ani z jego ojcem.
-
Stanowisko strony weryfikującej rekordy Redaktor naczelny „Wiadomości Wędkarskich” Jacek Kolendowicz — osoba odpowiedzialna za weryfikację rekordowych połowów — jednoznacznie stwierdził, że rekord Polski szczupaka nie został pobity. Wśród zarzutów wskazywano brak oryginalnych materiałów i zdjęć pozbawionych metadanych.
-
Usunięcie materiałów i przeprosiny Zdjęcia rekordowej ryby zniknęły z mediów społecznościowych Sobierajskiego, a 20 maja pojawiło się oświadczenie z przyznaniem się do podania nieprawdziwych informacji.
-
Możliwa kontrola służb Media donoszą, że sprawą — w kontekście podejrzenia łowienia w okresie ochronnym i w porze nocnej wbrew przepisom — może zająć się policja. Złamanie regulaminu amatorskiego połowu ryb i przepisów o okresach ochronnych może wiązać się z odpowiedzialnością.
7. Solina to wciąż realne łowisko szczupakowe
Cała afera nie zmienia jednego faktu: Jezioro Solińskie naprawdę należy do czołówki polskich łowisk szczupakowych. Powstałe w 1968 roku po spiętrzeniu Sanu zaporą w Solinie, to drugi pod względem powierzchni sztuczny zbiornik w Polsce (ok. 22 km², do 60 m głębokości w najgłębszym punkcie). Choć rekordowa ryba z maja 2026 okazała się fikcją, duże szczupaki w Solinie istnieją naprawdę — i właśnie dlatego historia była przez chwilę wiarygodna.
| Parametr Soliny | Wartość | Co to oznacza dla wędkarza |
|---|---|---|
| Powierzchnia | ok. 22 km² | Ogromna przestrzeń = mniejsza presja na poszczególne miejsca |
| Głębokość maksymalna | ok. 60 m (przy zaporze) | Stratyfikacja termiczna latem — szczupaki schodzą głębiej |
| Dominujące gatunki | szczupak, sandacz, okoń, leszcz, kleń, pstrąg | Bogata baza pokarmowa dla dużych drapieżników |
| Górny wymiar ochronny szczupaka | sprawdź regulamin okręgu Krosno | Duże samice często muszą wrócić do wody — chroni matki tarłowe |
| Limit i okresy ochronne | zgodnie z RAPR i regulaminem okręgowym | Szczupak ma okres ochronny — zwykle od stycznia do końca kwietnia |
Solina ma dwie cechy, które tłumaczą obecność dużych szczupaków. Po pierwsze — bardzo zróżnicowana batymetria z mnóstwem zatopionych krawędzi, podwodnych grobli, zatopionych drzew i koryta starego Sanu. Po drugie — duża populacja ryb karpiowatych (klenia, leszcza), które stanowią idealny pokarm dla starszych samic szczupaka. Trzeci, często niedoceniany czynnik to chłodna woda Sanu zasilającego zbiornik — szczupak jest rybą zimnowodną i lepiej rośnie w temperaturach poniżej 22°C.
8. FAQ — Najczęstsze pytania o aferę szczupakową
Nie. Rzekomy rekord 133 cm z Jeziora Solińskiego okazał się mistyfikacją. 20 maja 2026 roku Wojciech Sobierajski opublikował oświadczenie, w którym przyznał się do podania nieprawdziwych informacji. PZW oraz osoby odpowiedzialne za weryfikację rekordów potwierdziły, że rekord Polski szczupaka nie został pobity. Wciąż obowiązuje wynik Mariana Polawczyka z 1970 roku: 130 cm i 20,80 kg.
Kluczowym dowodem było umaszczenie ryby. Wzór plam na bokach szczupaka jest indywidualny dla każdego osobnika — niczym odcisk palca. Wędkarze rozpoznali, że identyczna ryba była fotografowana rok wcześniej na Jeziorze Żarnowieckim na Kaszubach, ok. 800 km od Soliny. Ponieważ szczupak nie jest rybą wędrowną, ta sama ryba w dwóch odległych zbiornikach jest niemożliwa. Dodatkowo brakowało oryginalnych zdjęć z metadanymi, a pojawiły się doniesienia o połowie w nocy i w okresie ochronnym.
W oświadczeniu z 20 maja 2026 roku Wojciech Sobierajski przyznał się do podania nieprawdziwych informacji w sprawie rekordowego szczupaka i przeprosił wszystkich, których zawiódł. Zapowiedział, że w ramach zadośćuczynienia przeprowadzi akcję sprzątania brzegów Jeziora Żarnowieckiego — akwenu, z którym łączono pochodzenie ryby. Pod postem ograniczono możliwość komentowania.
Firma Favorite Fishing Polska zakończyła współpracę ambasadorską z Wojciechem Sobierajskim w trybie natychmiastowym, a dystrybutor marek Humminbird i Minn Kota podkreślił, że nie prowadzi z nim ani z jego ojcem żadnej płatnej współpracy. Zdjęcia rekordowej ryby zniknęły z mediów społecznościowych. Media donoszą również, że sprawą — w kontekście podejrzenia połowu w okresie ochronnym i nocą wbrew przepisom — może zająć się policja.
Aktualny oficjalny rekord Polski to wciąż szczupak Mariana Polawczyka z 1970 roku: 130 cm i 20,80 kg. Na świecie za oficjalny rekord IGFA uznaje się rybę Lothara Louisa z 1986 roku z jeziora w Niemczech (138 cm, 25 kg). W 2019 roku w Czechach złowiono szczupaka 133 cm i 26,7 kg, jednak ten wynik nie został powszechnie uznany przez IGFA za nowy rekord świata.
Podsumowanie — czego uczy nas afera szczupakowa?
Historia rzekomego rekordu z Soliny to w gruncie rzeczy opowieść nie o szczupaku, lecz o zaufaniu. Pokazała, jak szybko w erze mediów społecznościowych można rozkręcić viral — i jak równie szybko społeczność, która naprawdę zna się na rzeczy, potrafi go rozłożyć na czynniki pierwsze. Wystarczył wzór plam na bokach ryby, kilka brakujących metadanych i zbiorowa pamięć wędkarzy, by „rekord 56-lecia” zamienił się w jedną z najgłośniejszych kompromitacji w polskim wędkarstwie.
Dla całego środowiska płynie z tego kilka lekcji. Procedury weryfikacji rekordów PZW — choć czasem krytykowane za rygor — okazały się potrzebne. Dokumentacja połowu (oryginalne zdjęcia, świadkowie, ważenie, miarka w kadrze) to nie biurokracja, lecz tarcza chroniąca uczciwych wędkarzy przed dewaluacją prawdziwych osiągnięć. A presja na influencerów, by „dowozili” coraz większe wyczyny, potrafi prowadzić na manowce.
Najważniejsza nauka: prawdziwy rekord nie potrzebuje fotomontażu
W polskich wodach wciąż pływają samice szczupaka klasy światowej — to akurat prawda, a Solina jest tego dobrym przykładem. Nie trzeba ich podrabiać. Każdy duży szczupak to skarb biologiczny: samica długości 100 cm w jednym tarle składa nawet 200 tysięcy jaj. Wypuszczając taką rybę, dajesz jezioru pokolenia drapieżników na lata. Łów uczciwie, dokumentuj rzetelnie, szanuj okresy ochronne — i pamiętaj, że prawdziwy rekord to ten, którego nie musisz nikomu udowadniać przez ekran telefonu.

Wędkarstwo to moja pasja od ponad 25 lat. Przez ten czas najwięcej czasu poświęciłem metodzie spławikowej oraz spinningowej, jednak miałem okazję spróbować niemal wszystkich popularnych technik wędkarskich. Wieloletnie doświadczenie nad wodą pozwoliło mi poznać zachowania wielu gatunków ryb i przeżyć niezapomniane chwile podczas licznych zasiadek oraz wypraw.
Na swoim koncie mam wiele pięknych okazów ryb, a każda kolejna wyprawa to dla mnie nowa przygoda i możliwość zdobywania kolejnych doświadczeń. Wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb, ale również kontakt z naturą, relaks i nieustanna nauka, którą chętnie dzielę się z innymi pasjonatami.