Page 2 of 3

Zapomniane spinnerbaity

Zapomniane spinnerbaity

Dziś chciałem przypomnieć przez niektórych zapomniana przynętę – spinnerbait a raczej jego krajową odmianę. Oryginalne amerykańskie miały druciany stelaż wtopiony w ołowianą główkę z hakiem, ozdobiony dodatkowo gumowymi frędzlami lub piórami. Niestety gumowe frędzle z czasem sklejały się a część odpadała. Nie można było zmienić wtopionej na stałe główki , można było tylko dorobić dekorację.  Spinnerbaity amerykańskie, w przeciwieństwie do naszych, często były uzbrojone w 2 obracające się listki.

1

W naszym kraju najczęściej kupuje się same druciane stelaże, uzbrojone w 1 listek i zakończone agrafką, do której przyczepić można większość gum na główce jigowej. Oczywiście pomysłowi Polacy zaczęli stosować wszystkie dostępne listki (indiana, aglia, comet, long, colorado i inne w tym karbowane), urozmaicając falę akustyczną generowaną przez wirującą część przynęty. Także gama przynęt podczepianych do agrafki jest u nas szeroka choć dominują przynęty gumowe.

2

Przynęta ta pracuje praktycznie zawsze. Zarówno przy zwijaniu żyłki, opadaniu na żyłce naprężonej czy luźnej i podszarpywaniu wędziskiem do góry. Jedynie przyczepienie się glonów do listka (szczególnie krętlika) powoduje, że przynęta przestaje pracować. Odległość rzutu i prędkość opadania zwiększam, zakładając większą główkę a zmniejszam opadanie zakładając lżejszą. Należy jednak uważać aby nie przesadzić z lekkością główki bo wtedy będzie miał tendencję do wykładania się na bok przy szybszym prowadzeniu. Można też kombinować z różnymi listkami. Podobnie jak przy obrotówkach, szerszy – przynęta płynie wolniej, opada wolniej, szybciej nurt rzeczny wyciąga ją do góry, węższy listek – spinnerbait pracuje szybciej, szybciej opada i lepiej trzyma się nurtu.

3

Węższe listki polecam do łowienia w rzece oraz do łowienia sandaczy.  Spinnerbait pracuje dłużej od obrotówki i woblera (startuje od razu) i potrafi opadać wolniej niż twister na bocznym troku.

Mniejsze rozmiary stosuję na okonia i ryby karpiowate. Okonie atakują je chętniej niż obrotówki. Szczególnie przydają się do obławiania zatopionych drzew (nawet w poprzek zatopionych konarów).

Z karpiowatych najczęściej trafiają się leszcze, płotki, wzdręgi. Przy zastosowaniu mniejszego  haczyka i ogonka od twistera pewnie weźmie jeszcze ukleja ale lepiej bierze na sztuczną muchę.  Próbowałem też na nie łowić pstrągi, nawet nieźle brały choć zdarzały się kłopoty z zacięciem na pojedynczy haczyk a nie próbowałem zbrojenia z kotwiczką.

4

Większe rozmiary stosuję na szczupaki i sandacze. W przypadku szczupaków dodatkową zaletą jest to że zęby szczupaka są trochę dalej od żyłki niż przy łowieniu na gołego twistera lub rippera. Często łowiąc okonie przyłowem są szczupaki i  jeszcze nigdy nie odcięły mi spinnerbajta. Ciekawostką jest fakt, że atakują nawet najmniejsze spinnerbajty. Kiedyś przy połowie okoni na najmniejszą z tych przynęt z calowym twisterem, żyłka 0,16 bez przyponu wyholowałem szczupaka 73 cm 2,73 kg .

5

Przynęta ta sprawdza się również w rzekach tylko wtedy stosuję większą główkę lub dociążenie przed przynętą. Przy połowie sandaczy stosuję mniejsze listki typu long, żeby głębiej poprowadzić przynętę i większe obciążenie twisterów lub ripperów. Czasem sandacze potrzebują łagodnego opadu lub silniejszej fali akustycznej i wtedy spinnerbajt jest strzałem w dziesiątkę. W przypadku połowu w mętnej wodzie, gdzie słabo widać przynętę typu twister czy ripper,  praca listka dodatkowo pobudza ryby, zwiększając ilość brań.

6

Kolejną zaletą jest to, że jest mniej czepliwy od innych przynęt. Po pierwsze gumy zbrojone są zazwyczaj pojedynczym hakiem, po drugie w przeszkodę najpierw uderza druciany stelaż i często odbija się od przeszkody nie zahaczając się. Przydaje się to gdy obławiamy zwalone drzewa, trzcinowiska lub miejsca kamieniste. W małych rzekach nizinnych, gdzie w lato rdestnice rosną aż do powierzchni wody, łatwo można poprowadzić spinnerbajta tuż przy powierzchni, wyciągając z zielska przyczajone szczupaki. Podobnie dzieje się na płytkich jeziorach. Można też wpuszczać taką przynętę w oczka między rdestnicami zarówno na rzece jak i jeziorze oraz obławiać miejsca gdzie rosną grzybienie i grążele. Można też stosować głowki z antyzaczepem.

7

Spinnerbait przy prowadzeniu nie skręca żyłki jak robią to obrotówki, prawidłowo obciążony pracuje równo i bez komplikacji jak z niektórymi obrotówkami. Kolejną zaletą jest to że mając szczypce, trochę dentalu, krętlik , listek i kółka łącznikowe, zrobimy go w domu w 3 minuty.

Oczywiście nie ma przynęt idealnych. Przy dalekich rzutach uzbrojony twister poleci dalej sam niż doczepiony do spinnerbajta. Czasem też przy rzutach krętlik z agrafką zawija się na stelażu. Kolejnym problemem jest czyszczenie krętlika z glonów gdy łowimy w zarośniętych miejscach ale wtedy trzeba czyścić wszystkie przynęty. Uważam jednak że warto mieć kilka takich „drucików z listkiem” aby zastosować je tam, gdzie inne przynęty zawiodły lub gdzie nie da się poprowadzić naszych ulubionych przynęt.

Zapraszam wszystkich do eksperymentowania.

Jacek Barczak „okonhel”

Opad czyli co pod wodą stuka?

 

Witam
Jest to mój pierwszy większy post i nie mam bladego pojęcia jak to wyjdzie, ale myślę, że komuś może okazać się przydatny.

I. Co to opad ? Nie mam osobiście bladego pojęcia, skąd to się wzięło, ale mi pokazał to pewien wędkarz, którego spotkałem nad wodą. Ja nie mogłem nic złapać, a on wyciągał okonia jednego za drugim. Podszedł i pokazał małemu smarkaczowi jak to się robi. A robi to się tak. Opad to technika spinningowa, moim zdaniem najlepsza, polegająca na “skakaniu” przynętą po dnie zbiornika wodnego. Skokami przeczesujemy dno, nie ściągamy przynęty w toni tylko prowadzimy ją skokami po dnie. Ot i cała filozofia.

II. Sprzęt
Osobiście wyróżniam 3 typu opadu: lekki, średni i ciężki.
Lekki opad stosuję na okonia i niewielkiego szczupaka, ale można wyciągnąć całkiem niezłe rybki. Osobiście używam wklejanki firmy jaxon o ciężarze wyrzutowym 2-10 gram, długości 2,4 metra i akcji szczytowej. Dodatkowo niewielki kołowrotek shimano i żyłka 0,14. Takim zestawem zazwyczaj łowię okonie i szczupaki, chociaż czasami zdarza się walka z większym drapieżnikiem.
Średni zestaw składa się z sandaczówki z yorka o długości 2,7m i wyrzucie 7-25 g. Do tego proporcjonalny kołowrotek i plecionka 0,18 z berkley’a i na ryby 🙂 zazwyczaj biorę ten zestaw na głębsze jeziora, wtedy nastawiam się na szczupaka i sandacza
Ciężki zestaw służy mi połowów sandaczy i sumów. Składa się z krótszej 2,1m wędki z jaxona o wyrzucie od 15-40g, dużego kołowrotka i żyłki 0.30. Ten zestaw służy mi na rzeki i głębokie jeziora.
Łowię zazwyczaj z łodzi, choć czasem zestawu średniego używam z brzegu.
III. Przynęty
Przynętami w opadzie są zazwyczaj gumy. Jest ich takie zatrzęsienie, zadziwiają barwą, pracą, a ostatnio nawet i zapachem. Cały problem polega na tym, aby dobrać ciężar główki do głębokości jeziora, chociaż do ciężkiego opadu używam kogutów, których waga dochodzi do 40g. Przynętę trzeba czuć na dnie jeziora, czuć jej pracę. Kiedyś próbowałem wahadłówek i obrotówek w opadzie, ale tylko te drugie dały efekty. Były to obrotówki z mepps’a, w innych nie chciała wirować łopatka w czasie opadu.
IV. Technika prowadzenia.
Technik jest wiele, od najprostszych do trochę bardziej wymyślnych. Postaram się przedstawić kilka moich ulubionych.
-Pierwszą jest po prostu ustawienie kija pod kątem 45′ i gdy przynęta dojdzie do dna, wykonujemy kilka obrotów korbką kołowrotka i obserwujemy szczytówkę, na której widać brania. Przynęta dojdzie do dna to znowu podbijamy kołowrotkiem. Technika bardzo łatwa, lecz przynosząca niesamowite efekty.
-Innym sposobem prowadzenia, który najczęściej używam to podbijanie z nadgarstka. Gdy przynęta dotknie dna to podbijam ją ruchem z nadgarstka, nie kołowrotka tylko nadgarstka. Zazwyczaj jest to podwójne bądź potrójne podbicie.
-Trzecią techniką jest taki ślizg. Gdy przynęta jest na dnie to podnoszę ją płynnym ruchem do góry robiąc taki ślizg.

Cały sekret moim zdaniem, polega na tym aby dobrać ciężar główki do głębokości dna i brania ryb. Czasami drapieżniki wolą jak ten opad jest powolny, a czasami potrzeba im istnego trzęsienia ziemi. Już nie raz miałem, że na 2 metrową wodę używałem główki 12 gram, a na 5 metrach 5 gramowych główek z niewielkimi gumkami. Niestety pozostaje metoda prób i błędów.
Ważne jest aby po zarzuceniu od razu wybrać luzy na żyłce, ponieważ brania są już podczas pierwszego opadu. Często widziałem znajomych na rybach gdy nie wybierają luzu i przegapiają pierwsze brania. Opad można stosować w trakcie toni lecz trudniej wyczuć moment podbijania. Na rybach w czasie opadu nigdy nie podbijam tylko w jeden sposób, zazwyczaj moje ulubione style przeplatają się.
Moim zdanie opad jest najprostszą metodą wędkowania. Kiedyś znajomy spytał mnie się jak często podbijać i jakim tempem. Powiedziałem mu, że najlepiej w rytm jakiejś muzyki. Do dzisiaj twierdzi, że najlepiej bierze mu na marsz żałobny.
Tak więc podsumowując zachęcam wszystkich do wypróbowania opadu i połamania kija życzę na wielkich okazach.
Załączam zdjęcie pierwszego godnego uwagi opadu w moim wykonaniu.

Moje_okonie

Pozdrawiam Wiktor

 

 

 

Wędkarstwo pod lodowe

Wędkarstwo pod lodowe:

To rodzaj połowu ryb polegający na łowieniu spod lodu. Praktykowane oczywiście na zamarzniętych jeziorach, stawach. Ten rodzaj połowu jest uregulowany zasadami przez Polski Związek Wędkarski :

  1. Łowienie ryb spod lodu dozwolone jest od roku 2011 przy użyciu dwóch wędek.
  2. Zabrania się stosować martwej i żywej ryby jako przynęty.
  3. Łowiąc ryby spod lodu należy wykonywać otwory o średnicy nie większej niż 20 cm.
  4. Między otworami należy zachować odległość nie mniejszą niż 1 m.
  5. Wędkujący na lodzie powinni zachować pomiędzy sobą odległości co najmniej 10 m.
  6. Zabrania się łowienia ryb spod lodu w porze nocnej, tj. od zmierzchu do świtu.
  7. Ryby złowione spod lodu, przeznaczone do zabrania, należy uśmiercić bezpośrednio po złowieniu.

 

Bezpieczeństwo na lodzie:

Jak wiemy łowienie pod lodowe wymaga większego przygotowania oraz zaostrzenia wymogów bezpieczeństwa na lodzie. Bo wiadomo, że nikt nie chce się skąpać w lodowatej wodzie. Nawet najlepszy wędkarz czy też pływak może stracić życie nie zachowując minimum zasad bezpieczeństwa.

 

Ogólne zasady:

  1. Nie wchodzić na lód cieńszy niż 10 cm
  2. Starać wędkować się w towarzystwie.
  3. Zabieramy ze sobą linkę asekuracyjną lub kupujemy kombinezon wypornościowy (ta zasada nie jest zawsze przestrzegana  – ja osobiście też jej nie przestrzegam.)
  4. Omijamy wędkowanie w miejscach gdzie są duże prądy,  w pobliżach ujść rzek. Ponieważ lód w tych miejscach jest cieńszy.
  5. Nie spożywamy alkoholu. Alkohol złudnie nas ogrzewa, a tak naprawdę więcej ciepła tracimy. Możemy co najwyżej napić się ciepłej kawy czy herbaty ( ale nie z “prądem” ).
  6. Ubieramy się ciepło – osobiście polecam bieliznę termoaktywną pod nasz ubiór wędkarski.
  7. W razie załamania się lodu łapiemy się czegoś długiego co podaje nam nasz kolega czy ktoś inny np. świdra, kija, gałęzi i się podciągamy na powierzchnię lodu.
  8. Kiedy jesteśmy świadkami topienia się innego wędkarza to najpierw dzwonimy na straż pożarną  pod numerem 998 lub 112 a potem czołgając zbliżamy się do tego wędkarza i podajemy mu coś długiego – to samo co w punkcie numer 7. Oczywiście zachowujemy zdrowy rozsądek.

 

Coś na wesoło 

wedkarstwo_podlodowe wedkarstwo_podlodowe_1_x8254

żródło: google.com/imghp?hl=pl

Moje zestawy pod lodowe:

 

Zestaw spławikowy :

Wędka – 30-50 cm

Kołowrotek – Mniejszy ponieważ używamy cieńszych żyłek.

Żyłka główna – Zasada mówi, że żyłka powinna być cieńsza niż na zestawie letnim w granicach 0,08 do 0,12 mm. Lecz ja takiej nie stosuje. Stosuję żyłkę 0,20mm ponieważ nie jestem na tyle doświadczony aby poradzić sobie z tak cienką żyłką w wymagających warunkach. Wygodniej mi się łowi na grubszej żyłce a płotki też się przywieszają.

Spławik – przelotowy o wyporności od 0,5 do 2 g

Stoper gumowy lub wełniany.

Przypon – żyłka powinna być około 0,06 do 0,10mm. Ja stosuje żyłkę 0,16mm z tej samej przyczyny co żyłka główna. Długość przyponu od 10 do 30cm.

Haczyk – haczyk mały na płotki rozmiar nr 14 (chodź i tak każda firma rozmiaruje jak chce)

Przynęty – pinka, biały robak, ochotka, ciasto

 

Zestaw na szarpaka:

Łowienie polega na opuszczeniu naszej błystki, mormyszki czy szarpaka na dno i lekko podciągamy i opuszczamy wędkę. Ruch ten powtarzamy. Branie czujemy na wędce, do tego sygnalizuje nam je kiwok, który jeszcze dobrze pokazuje pracę całego zestawu )

 

Wędka – ta sama tylko z możliwością zamocowania kiwoka

Kołowrotek – tak sam jak na zestaw spławikowy

Kiwok – albo kupny albo zrobiony samemu z butelki plastikowej. ( Jak ktoś będzie zainteresowany to sposób zrobienia takiego kiwoka opiszę na forum)

Żyłka główna – to samo jak wyżej

Przypon – to samo co przy zestawie spławikowym

Przynęty – błystki, szarpaki, mormyszki

 

 

Do dyskusji na ten i wiele innych naszych tematów zapraszam na nasze FORUM

Feeder

Feeder

Metoda wędkarska znana już chyba wszystkim wędkarzom. Polega na zastosowaniu koszyczka zanętowego i drgającej szczytówki. Zamiast drgającej szczytówki można zastosować specjalne sygnalizator brań (bombka), której jeden koniec zawiesza się na żyłkę a drugi na przelotkę wędziska. Po pociągnięciu przynęty przez rybę “bombka” unosi się lub opada. Można też stosować elektroniczny sygnalizator brań. Żyłkę wkłada się w specjalne miejsce, podczas brania sygnalizator wydaje dźwięk oraz świeci, niektóre posiadają kilkadziesiąt różnych tonów, a inne pamięć ostatniego brania.

zestaw_feeder

żródło: zapytaj.onet.pl

Mój zestaw Feederowy:

Jako, że jestem jeszcze wędkarzem amatorem i jestem na etapie początkującym to mój sprzęt również jest amatroski i przystosowany do moich upodobań.

Wędzisko – Typowa wedka teleskopowa 3m o ciężarze wyrzutu 10-35g

Kołowrotek – Kołowrotek “wyhaczony” z przeceny z jednego z niemieckiego supermarketu. W sklepie wędkarskim max 50 zł

Żyłka główna – żyłka 0,20mm o wytrzymałości 4,1kg na węźle

Rurka antysplontaniowa – długość zalezy od upodobań ja osobiście wolę dłuższe

Koszyk zanętowy – Koszyk z obciążeniem  10g

Stoper gumowy jak na obrazku powyżej

Przypon – Żyłka przyponowa 0,18 mm

Haczyk – Rozmiar haczyka nr 5 pewnej japońskiej firmy ( z tymi rozmiarami to jest różnie bo każda firma określa rozmiary już jak chce )

Do sygnalizacji brań używam bombki z otworami na świetliki więc w nocy nie ma problemu z widocznością brań.

sygnalizator-bran

Co można na to złowić ?

Jak widać zestaw jest dość uniwerslany. Można złowić od ładnych gruntowych płoci po średnie leszcze. Przy założeniu rasówki to i okonie nie pogardzą.

 

 

Jeśli macie jakieś pytania czy też chcielibyście zaprezentować swoje zestawy. Może chcecie podzielić się waszym doświadczeniem to zapraszam do odwiedzania i udzielania się na naszym FORUM

Metoda Gruntowa

Metoda gruntowa

 

Jest to bardzo uniwersalna metoda polegająca na umieszczeniu naszej przynęty na dnie zbiornika w którym wędkujemy. Ważnym elementem jest sygnalizator brań jaki użyjemy. Chodzi o jak najwygodniejszy dla nas aby nam się dobrze wędkowało. Możemy użyć np. spławik, bombke sygnalizacyjną brania. Można stosować bardziej autorskie metody, które pomogą nam zauważyć pociągnięcia żyłki. Często słyszy się o sposobie na “gumkę” czy styropian, których osobiście nie stosowałem.

Metodą gruntową możemy łowić większość gatunków ryb występujących w naszych wodach. Wystarczy mała modyfikacja naszego zestawu i gotowe.

Poniżej postaram się przedstawić moje zestawy gruntowe, które używam do połowu leszcza, węgorza i sandacza.

 

Mój zestaw na Leszcza:

Zazwyczaj używam feedera, którego opisałem w tym artykule Feeder.

Jeżeli już używam metody gruntowej to mój zestaw wygląda tak:

 

Wędzisko – Wędka teleskopowa 3 m o wyrzucie 10-35g

Kołowrotek – Zwykły kołowrotek z tylnym hamulcem ( którego osobiście jestem zwolennikiem)

Żyłka główna – 0,20 mm o wytrzymałości około 4,5kg

Stoper gumowy lub wełniany

Spławik waglerowy – Wyporność 4g  montowany do żyłki za pomocą krętlika z agrafką

Łączenie z przyponem za pomocą krętlika lub węzła pętelkowego

Obciążenie – ołów przelotowy + mała śrucinka

Przypon – 0,18 mm

Haczyk – nr 5

Przynęty – kukurydza z białym robakiem, biały robak z czerwonym robakiem, sam czerwony robak, rosówka, pęk białych robaków,

 

Zestaw na węgorza jest bardzo podobny do tego wyżej. Tylko używam spławika o większej wyporności około 5-6g. Większego haczyka  oraz innych przynęt.

Przynęty jakie używam to :

rosówka, lub mały żywiec. Słyszałem coś o wieprzowej wątrobie ale nigdy tego nie stosowałem. Jak ustawiam się na węgorza to do zanęty używam suszonej krwi którą można kupić w sklepie wędkarskim.

 

Zestaw na Sandacza:

Cały sprzęt analogicznie taki sam jak wyżej oprócz haka gdzie używam hak sandaczowy nr 2 z oczkiem.

Do sygnalizacji brań używam spławik o wyporności  6g.

Jako przynęty używam tylnej połówki uklei, której jest cała masa na jeziorach gdzie wędkuje.

 

 

Do dyskusji na ten i wiele innych tematów zapraszam na nasze FORUM

Jezioro Borówno

Jezioro Borówno (Kujan)

 

 

Jezioro Borówno  położone jest na północ od wsi Kujan na terenie gminy Zakrzewo. Posiada kształt wydłużony. Linia brzegowa jest silnie rozwinięta, co znajduje wyraz w licznych zatokach. Zbiornik posiada połączenie z kilkoma niewielkimi jeziorami. Od strony południowej łączy się z jeziorem Kujań Mały, od północy z Jeziorem Czarcim i Zielonym (Wierzchołek). Przez jezioro przepływa Kocunia zwana w górnym biegu Skicką Strugą. Największe przegłębienie jeziora znajduje się w jego centralnej części, a największe wypłycenia obserwuje się w obrębie zatok, co pociąga za sobą rozwój roślinności wodnej. Jezioro jest typu leszczowo-sielawowego. Na terenie przylegającym do jeziora w sąsiedztwie wsi Kujanki położone są trzy ośrodki wypoczynkowe. Baza noclegowa przygotowana jest dla około 500 osób. Oprócz ośrodków nad jeziorem znajduje się około 50 działek rekreacyjnych zabudowanych domkami letniskowymi.

 

Parametry jeziora: 

Powierzchnia – 207,7 ha

Głębokość: średnia – 8 m  maksymalna – 18,5 m

Objętość – 12601,4 tys. m³

Współrzędne geograficzne – 53°22′46″N 17°11′43″E

 

 

Informacje wędkarskie:

 

  • W jeziorze występują: liny, karpie, węgorze, leszcze, płocie, szczupaki, okonie, sumy, karasie, krąpie, uklejki.
  • Regulamin połowu ryb oraz ceny za zezwolenia różnią się w stosunku do PZW

Zezwolenie:
Jezioro dzierżawi firma: GOSPODARSTWO RYBACKIE, GRZEGORZ CIOSAŃSKI.
Zezwolenie można wykupić w sklepie w Kajaniu, Zakrzewie oraz w Złotowie w sklepie wędkarskim na ul. Westerplatte 4 w piwnicy w bloku.
Dla przyjezdnych najlepszą opcją będą zezwolenia na krótki okres:
1. dzień 10 zł brzeg, 20 zł łódka, nocka 20 zł (zakaz połowy w nocy ze środków pływających, połowy nocne do 15 września).
– resztę opcji zezwoleń napisze jak się dowiem nie chcę wprowadzić kogoś w błąd.

Baza noclegowa:
Jak w artykule zajrzymy w mapkę i trochę przybliżmy to zobaczymy 3 ośrodki, zaczynając od dołu ( od strony Kujania):
1. Lira
http://lira-kujan.republika.pl/

2. Poziomka
http://www.kujanki.com.pl/

3. Unimetal
http://www.unimetal.pl/pl/osrodek-wczasowy/

 

Moja opinia

 

Jezioro to darzę szczególnym sentymentem, ponieważ na nim zaczęła się moja wędkarska przygoda. Właśnie na tym jeziorze złowiłem swoją największą rybę. Borówno zwane przez wędkarzy Borowno jest bardzo ciekawym jeziorem pod względem wędkarskim  i rekreacyjnym. Możemy wykąpać się na plaży strzeżonej, popływać żaglówką, kajakiem czy rowerem wodnym. Jest to idealne miejsce dla osób lubiących wypoczynek nad wodą. Można bardzo dobrze spędzić tu urlop z całą rodziną. Wędkarze również nie powinni narzekać ponieważ w jeziorze występuje wiele atrakcyjnych w połowie ryb (karaś, link,okoń,leszcz,szczupak). Więcej informacji na temat jeziora oraz spostrzeżeń innych wędkarzy na naszym FORUM.

 

 

Rekordy Amatorskie Wędkowanie

 

Rekordy amatorskie-wedkowanie.pl

Aby zgłosić swój rekord trzeba być użytkownikiem naszego FORUM

 Przed zgłoszeniem swojego rekordu proszę o zapoznanie się z regulaminem zgłaszania rekordów, który znajduje się na naszym forum: REGULAMIN ZGŁASZANIA REKORDÓW

 

 

amatorskie-wedkowanie.pl nie bierze odpowiedzialności za jakość zgłoszonych zdjęć do rekordów.

Zdjęcia AW

Nocka z rekordem

Nocka z rekordem

Z 15.08.2015 na 16.08.2015  wybrałem się Jarkiem z jeszcze jednym kolegą na nockę. Ja poszedłem jako pierwszy aby zarezerwować miejsce na którym zamierzaliśmy łowić. Rozwinąłem jedną wędkę na grunt (koszyk) i bata aby złowić kilka uklejek dla Jarka i kolegi na trupka. Zerwał się silny wiatr zaczął padać deszcz i chwilami uderzały pioruny a ja jak gdyby nigdy nic produkuje się z 6 metrowym batem węglówką aby złowić kilka uklejek. Oczywiście na kiju ze 100 ostrzeżeń aby nie łowić w burzy ale co tam. Następnie Jarek z Grześkiem doszli i zaczęli się rozstawiać. Z zachodu nadciągała kolejna chmura, wyglądająca dość poważniej. Z prognoz wynikało na mocny ale chwilowy deszcz. Też tak było. Intensywna ulewa zalała mi całe siedzisko które tak zamokło, że nie dało się na nim siedzieć. Reszta sprzętu jakoś uchroniła się pod drzewami. Myślę sobie super, nocka jeszcze się nie zaczęła a tu już pierwsze straty brak siedziska. Grzesiek jako pierwszy miał branie na trupa ale po podejściu do wędki ryba puściła      ( nie wyciągało już żyłki ) ta sytuacja napawała mnie jakimś entuzjazmem, że coś może jeszcze się wydarzy. Nie wiedziałem, że najlepsze przede mną.

 

Około godziny 19:45 zwinąłem bata i rozstawiałem drugą wędkę. Wcześniej widziałem jakieś delikatne brania na “bombce” lecz myślałem, że to drobnica się bawi. Rozwinąłem drugą wędką i po dłuższej chwili nie patrzenia na sygnalizator spojrzałem na niego jak już był cały wyprostowany. Szybka zacinka i rozpoczęcie akcji. Na początku myślałem, że to nic dużego bo oporu nie było za dużego. Bliżej brzegu ryba zaczęła “tańczyć”. Na pierwszą chwilę pomyślałem, że to karp. Bliżej brzegu ryba zaczęła odjeżdżać i nadal nie wiedziałem co to jest. Jedno czego mogłem być pewny, że ryba nie jest mała. Po podholowaniu jej do podbieraka i podebraniu przez Jarka ukazał się ten o to szczupak. Co najciekawsze w tej sytuacji na haczyk nr 5 i pęk białych zaatakowała 7 cm płotka a w nią ten o to kolega poniżej. Jest to mój personalny rekord szczupaka. Później nocą złowiłem jeszcze 2 “glapy” około 30 cm i nic po za tym.

Wniosek jest taki, że na rybach może wydarzyć się wszystko.

 

Dzięki Jarek i Grzesiek za ciekawą i dla mnie nie zapomnianą wyprawę.

 

Remigiusz_Kabatek_-_szczupak_70cm

Szczupak 70 cm 2,25kg

Rybomania 2014

Rybomania 2014

 

(Remek)

            W dniach 22-23 luty 2014 r. w Poznaniu na MTP (Międzynarodowe Targi Poznańskie) odbyły się targi wędkarskie. Była to największa impreza tego typu w Polsce, jak podaje organizator jedno z największych wydarzeń wędkarskich w Europie. Na Rybomani można było nie tylko zobaczyć sprzęt ale i go kupić. Można było uczestniczyć w pokazach przynęt na dużym akwarium oraz brać udział w panelach dyskusyjnych na różne tematy.

Moje spostrzeżenia z Rybomani 2014 r.

            Na Rybomanie wybrałem się 23 lutego (niedziela) wspólnie z kolegami. Pierwsze wrażenie jak wszedłem do pawilonu,           w którym się wszystko odbywało to „wow sporo tego”. Niestety po obejrzeniu wszystkich stanowisk uważam, że cała Rybomania powinna nazywać się Karpiomania. Każdy wielbiciel tego rodzaju wędkarstwa miał nie lada ucztę, ja stanowczo do takich nie należę. Oczywiście były też firmy, które wystawiały lub sprzedawały sprzęt do połowu innych ryb lecz było ich o wiele mniej. Żadna z firm na te targi nie przygotowała nic extra. Wszystko co było w najnowszych katalogach mogliśmy zobaczyć na żywo, dotknąć, wypróbować. Czyli to samo co w każdym dobrze zaopatrzonym sklepie wędkarskim tylko trochę wcześniej. Ceny produktów nie były super rewelacyjne. Fakt można było otrzymać rabaty przy większych zakupach ale to w dzisiejszych czasach standard.

            Hit Rybomani 2014 czyli akwarium – Dla mnie największa atrakcja którą organizatorzy niestety zepsuli upychając w nim sporą ilość różnych ryb. Wiadomo, że owe akwarium miało służyć do obserwacji pracy przynęt i sposobów ich prowadzenia przez „mistrzów” przedstawicieli firm. Niestety duże ryby bardzo mocno to utrudniały. Przynęty nie były zbrojone ale i tak klinowały się w gąszczu karpi i ponad metrowego Wiosłonosa amerykańskiego.

            Podsumowując Rybomania 2014 nie była taka rewelacyjna, jeśli ktoś nie pojechał z jakiegoś powodu to nie ma czego żałować. Koszt podróży plus bilet (15 zł), to kwota 40 zł. Nie były to może pieniądze wyrzucone w błoto ale uważam, że źle wydane. Nie wiem, co organizatorzy by musieli zrobić za rok abym znowu odwiedził te targi.

(Jarek)

            Dla mnie Rybomania była bardzo ciekawa, tym bardziej, że byłem na takich targach po raz pierwszy. Po ochłonięciu i lekkim rozczarowaniu niektórymi stoiskami oraz ogólną organizacją tej imprezy mam tu na myśli zbyt małą powierzchnię przeznaczoną na prezentacje sprzętu to muszę przyznać, że warto było ją zobaczyć, co najmniej z kilu powodów. Wymienię tu niektóre z nich. Na pewno podstawowy to możliwość zapoznania się „na żywo” praktycznie z każdym sprzętem wędkarskim co może i jest możliwe w sklepie wędkarskim ale takim z bardzo szeroką ofertą. Nie wiem czy w Polsce jest centrum wędkarskie wielkości MTP Poznań. Kolejny powód to oczywiście możliwość zakupów. W Poznaniu nie była ona może rewelacyjna ale po ochłonięciu i uspokojeniu początkowego oszołomienia dało się rozpoznać ciekawe oferty oraz zrobić choćby niewielkie zakupy. Co do cen to nie przeprowadzałem żadnych analiz porównawczych z ofertami na przykład sklepów internetowych. I wreszcie dla ludzi „z branży” uważam, że Rybomania to „lektura obowiązkowa” Porządny handlowiec z branży wędkarskiej powinien tam zawitać. Koszty dla zwiedzającego w brew pozorom nie są porażające (15 zł. bilet wstępu oraz koszty przejazdu no i jakiś drobny posiłek). Tak naprawdę dla mnie problemem było zwyczajne zmęczenie ponieważ było wokół czego biegać a do ciekawych stoisk warto było wracać tym bardziej, że nie od razu dało się dopchać aby coś dokładnie zobaczyć.

            Słynne akwarium co, prawda atrakcyjne ale rzeczywiście ryb było za dużo. Rozumiem intencję organizatorów ale żal mi trochę było tych stłoczonych i lekko oszołomionych ryb. Wyraźnie można było zauważyć jaki rodzaj wędkarstwa „rządzi” to oczywiście szeroko pojęte karpiarstwo. Najwyraźniej jest u nas bardzo popularne. Unoszące się wokół niektórych stoisk zapachy karpiarskich zanęt przyprawiały o mdłości 🙂 Co zrobić takie czasy. Nie wiem czy jeszcze kiedyś się wybiorę na Rybomanię ale nie mogę tego wykluczyć.

2424

« Older posts Newer posts »